wtorek, 29 marca 2016

Uwięziona w Labiryncie #2

Po chwili ty i Thomas doszliście do reszty, gdzie odbywały się różne walki na bitym piachu, czy też było ognisko. Thomas wziął swoją rękę z powrotem i odszedł do Minho. Ty sama stałaś i patrzyłaś jak dwóch chłopców biło się w kręgu otoczonym grubym sznurem. Jeden z chłopaków to był Twój "wybawca" - Gally, drugiego nie znałaś, jak większości chłopców. Kojarzyłaś tylko Alby'iego, Newt'a, Minho i Thomas'a, czyli nie wielką grupę. Minęło parę minut, a walka zakończyła się zwycięstwem Gally'iego. Chłopacy wiwatowali i krzyczeli, było naprawdę bardzo głośno, po chwili Gally wywołał Cię spośród tłumu.
 - Świerza, dawaj. Dam Ci fory...! - krzyknął pobudzony Gally
 - Okej - powiedziałaś wciąż zaspana
Na szczęście chwilę później pobudziłaś się, ponieważ Gally próbował szarżować w Twoją stronę, szybko uniknęłaś ataku przeciwnika po czym oboje staliście już na przeciwko Siebie, na początku wygrywałaś - dałaś Gally'iemu kilka ataków z boku i w twarz, lecz nie spodziewałaś się że Gally ma AŻ tak silne nogi - podciął Cię, a ty mocno zaryłaś w ziemię, kiedy wstałaś wszyscy wiwatowali z niewiadomych Tobie przyczyn, chwilę później zorientowałaś się że krwawi Ci z nosa - nie za bardzo się tym przejmowałaś, chciałaś mieć coś w stylu "trybu mordercy", bardzo chciałaś pokonać Gally'iego jednak szanse były nikłe. On duży, napakowany chłopak, a ty - mała, delikatna dziewczynka, która jak zacytuję Gally'iego "nie umie się bronić", jeszcze bardziej chciałaś dać mu po prostu w twarz.
 - I co ślamajdo, masz dosyć - zapytał Gally który powoli traci siły
 - A, wiesz że nie - nie dawałaś po Sobie poznać jaka jesteś wykończona
 Walka trwała jeszcze około 3 minut, gdy nagle Gally nie wytrzymał i rzucił się na Ciebie. Gdy już leżałaś na ziemi Gally zaczął okładać Cię pięściami po twarzy, dałaś mu szybkiego kopniaka w jaja. Kiedy Gally się skręcał z bólu na ziemi, mogłaś bezpiecznie wstać, lecz to nie był koniec, Gally który teraz ewidentnie miał ochotę obedrzeć Cię ze skóry, wstał i próbował rzucić się na Ciebie, ale na szczęście uniknęłaś ataku przeciwnika i Gally runął na innych chłopców - został wypchnięty z kręgu - przegrał. W końcu usłyszałaś krzyk któregoś z chłopaków, że ta długa bitwa trwająca około 7 minut, zakończyła się zwycięstwem Nadii, kiedy usłyszałaś swoje imię poczułaś spokój, który przepłynął przez Ciebie, lecz nie trwał on długo, ponieważ iż był koniec bitwy Gally dał Ci ostatni raz pięścią w twarz, po czym odszedł, po kilku sekundach znów stałaś na ziemi, i nie za bardzo wiedziałaś co robić. Nagle mały chłopiec, na oko miał 13 lat podszedł do Ciebie i zabrał cię za ognisko. Na początku powiedział że ma na imię Chuck i że wyglądasz okropnie, ba ty nie tylko wyglądałaś okropnie, ty czułaś się okropnie - byłaś wymęczona, wycieńczona, ale gdzieś tam głęboko w sobie czułaś radość, że pokonałaś Gally'iego.
 - Hej, Nadia - powiedział Newt, którego wcześniej nie zauważyłaś. Najpierw spojrzałaś na Newt'a, a potem na Chuck'a który skinieniem głowy dał Ci znak że możesz od niego iść i pogadać.
- Dziewczyno ! Czy ty wiesz jak ty wyglądasz ?! - zapytał Newt, którego głos świadczył że naprawdę wyglądasz jak po wojnie z kanibalami.
 - Jest aż tak źle - zapytałaś z nadzieją w głosie
 - Eea, tja jest AŻ tak źle - powiedział Newt którego głos brzmiał na tyle poważnie że dał Ci do zrozumienia że nie przeszedł pogadać o Twoim wyglądzie.
 - Okey, co jest ? - zapytałaś Newt'a, a przy tym spoważniałaś
 - Nic.. - powiedział niepewnie Newt
 - Powiem jedno. Nie umiesz kłamać - powiedziałaś
 - No dobra. Ta kartka. Co. To. Jest. - Newt był wyraźnie zaniepokojony Twoją reakcją
 - Posłuchaj ja sama nie wiem, ale chyba napis "ona jest ostatnia" oznacza że jestem ostatnią osobą tu wysłaną, nie ? - powiedziałaś profesorskim głosem
 - Możliwe, tylko że pudło nie wraca... czyli będziemy mieli nikłe szanse na przeżycie - głos Newt'a teraz był przerażony, ale jednak spokojny
 - Przecież macie farmy, zwierzęta... - powiedziałaś z nadzieją że opinie Newt'a się zmienią. Ale Newt pokręcił głową na znak że raczej nie przeżyjecie długo. Chwile jeszcze tak siedzieliście, a Newt wstał zostawiając jedynie skrawek skóry, na przetarcie twarzy. Wróciłaś do Chuck'a który czekał na Ciebie cierpliwie, kiedy w końcu usiadłaś na obolałym tyłku, Chuck zapytał o co chodziło. Jedyne co mu powiedziałaś to " Nie martw się, jest Okey".  Po czym Chuck wstał, i zostałaś sama. Na tyle długo myślałaś o walce, labiryncie, bóldożercach, że zasnęłaś. Kiedy się obudziłaś, wciąż leżałaś za ogniskiem oparta o belę drewna, ale zostałaś przykryta kocem, przez któregoś z chłopaków. Wstałaś, słońce jeszcze nie wzeszło, ale było już jasno, czyli zaraz wzejdzie. Złożyłaś koc, odłożyłaś na drewno, przetarłaś twarz. Można powiedzieć że nie przetarłaś, ale że zeskrobałaś resztę krwi z twarzy. Po minucie chyba wyglądałaś jak człowiek, oprócz tego że miałaś osmaloną i brudną twarz po wczorajszej bitwie z Gally'm. Postanowiłaś się przejść do najbliższych wrót, już z oddali widziałaś Minho i Thomas'a, którzy wbiegali do środka, widziałaś jeszcze jednego chłopaka, który odprowadzał ich wzrokiem. W końcu zebrałaś się na odwagę i podeszłaś do niego.
 - Um, hej - powiedziałaś nieśmiało
 - Ah, hej Nadia - powiedział wyraźnie szczęśliwy
 - Mam pytanie. Czemu oni tak codziennie wbiegają do Labiryntu - zapytałaś
- Zazwyczaj wbiegają później, ale chłopaki znaleźli kolejnego martwego bólodercę. Więc chcą to zbadać. Ale zaufaj mi, oni wiedzą co robią - powiedział wciąż zadowolony. Chłopak zaczął się oddalać, kiedy zwołałaś za nim.
 - Czekaj, jak masz na imię ? - zapytałaś chłopaka o brązowych oczach i ciemnych włosach
 - Winston - powiedział krótko - opiekun rzeźników - powiedział przez ramię, po czym odszedł.
- Winston - powtórzyłaś w myślach - Winston...


Mam nadzieję że ten rozdział "Uwięzionej w Labiryncie" wam się spodobał
Piątka ~ Dreamerka ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz