Nadia ! Uciekaj, na co czekasz ?! - krzyczał głos w Twojej głowie, z początku ulżyło Ci, ponieważ miałaś nadzieję że to Thomas, ale uczucie obecności drugiej osoby - wciąż go nie było, to nie mógł być on, niestety. Możliwe że sama to Sobie wmawiałaś, bo się cholernie bałaś że bóldożerca Cię dopadnie, a potem... nie chciałaś o tym myśleć. Wciąż próbowałaś wywołać Thomas'a w myślach, ale wciąż nie otrzymywałaś odpowiedzi. Bardzo bałaś się że bóldożerca go dopadł, a miałaś jeszcze tyle pytań do niego, był jedyną osobą która cokolwiek wiedziała o DRESZCZu. W końcu pozwoliłaś swojemu ciału na krótki odpoczynek, więc klęknęłaś przy jednej ze ścian. Po około 8 minutach usłyszałaś ciche dyszenie zza ściany. Postanowiłaś zobaczyć co się kryję za ścianą, i to co tam zobaczyłaś dało Ci uczucie wielkiego szczęścia - to był Thomas, rzuciłaś mu się na szyję i powiedziałaś ze łzami w oczach
- Nigdy więcej tak nie rób, okey ?!
- Okey, okey, ale pamiętaj jestem zwiadowcą ja sobie dam radę. Po za tym to ja martwiłem się o Ciebie - mówiąc to odwzajemnił uścisk. Kiedy odsunęłaś się od Thomas'a czułaś jak oblał Cię wielki rumieniec, więc nie podnosiłaś głowy. Ruszyliście z powrotem do biegu. Według zegarka Thomas'a do otworzenia wrót zostało około 4,5 h. Martwiło Cię to że wciąż nie czułaś obecności Thomas'a w głowie, postanowiłaś go o to zapytać;
- Thomas co się dzieję, czemu nie mogę się z Tobą porozumieć ? - zapytałaś, a na twojej twarzy było widać wyraźny nie pokój
- Myślałem, że jesteś zła za to że uciekłem. Próbowałem się z Tobą skontaktować, ale nie odpowiadałaś - powiedział
- Powiem Ci tak, ja zła nie byłam, może tylko odrobinę rozczarowana i zawiedziona Tobą, dlatego że mnie zostawiłeś samą z Minho... A mówiąc szczerze - nie jest on najlżejszą osobą na świecie, na szczęście udało mi się go zawiesić na tyle wysoko żeby bóldożerca go nie dopadł - powiedziałaś ze smutkiem w głosie.
- Przepraszam !, dopiero jak uciekłem zdałem Sobie sprawę ile Minho dla mnie znaczy i że nie powinienem go był opuszczać - powiedział smutny - co ze mnie za przyjaciel - dodał po chwili
- Minho, by nie chciał aby coś się Tobie stało, po prostu powiemy że ty go tam wciągnąłeś.. - powiedziałaś
- Nie, to znaczy.. he, ja powiem tak, powiemy prawdę, to dostaniesz mniejszą karę, i możliwe że zostaniesz zwiadowcą, o ile będziesz chciała - powiedział
- Dobra, zgadzam się - powiedziałaś - a co będzie z Tobą - dodałaś po chwili
- Nie za bardzo teraz mnie to obchodzi - powiedział. Nie minęło dużo czasu, aż zapytałaś;
- Thomas może spróbujemy ? - zapytałaś z nadzieją w głosie
- Dobra, można próbować - odpowiedział. Po chwili znowu go zapytałaś
- I co słyszałeś coś ?
- Nie, przykro mi. Spróbujmy jutro ogay ? - zapytał
- Jeżeli dożyjemy do jutra to Okay - odpowiedziałaś sarkastycznie. Wznowiliście spacer, a przy okazji rozmawialiście szczególnie o tym czemu weszłaś do labiryntu
- Nadia, czemu wbiegłaś do mnie i Minho do Labiryntu - zapytał
- Dla Newt'a - odpowiedziałaś - Gdybyś widział jego wyraz twarzy i łzy w oczach z powodu tego że Minho został dziabnięty.. Założę się o głowę że teraz siedzi przed wrotami i nie może zmrużyć oka, bo tak bardzo się martwi. Gdybyś widział tę twarz, też byś wbiegł, czuję to - odpowiedziałaś
- Wiesz że dobrze czujesz, prawda ? Tylko że ja po raz pierwszy wbiegłem do Labiryntu, kiedy to Alby był dziabnięty i wtedy to Minho go ciągnął - potwierdził. Szliście cały czas rozmawiając o różnych bzdetach, aż zegarek Thomas'a wyświetlił godzinę 3:00 nad ranem
- Musimy tu jeszcze wytrzymać 3h - powiedział
- Bravo, sherlocku - odpowiedziałaś sarkastycznie
- Ej, nie zgrywaj Minho ! - odpowiedział, a uśmiech pojawił się na jego twarzy
- Dobra, chodź za mną zaprowadzę nas do wyjścia - powiedział, ale.. ty pamiętałaś drogę z powrotem, i szła ona w kompletnie innym kierunku.
- Thomas ! czekaj - powiedziałaś
- tak ?
- pamiętam drogę, a ty idziesz w przeciwnym kierunku - powiedziałaś
- posłuchaj, Labirynt znam akurat dłużej niż ty ! - krzyknął w Twoją stronę
- O duża różnica 2 dni. Człowieku 2 dni ! - teraz również byłaś zła na Thomas'a - Ale ja zapamiętałam drogę kiedy uciekałam przed bóldożercą - powiedziałaś teraz już prawie krzycząc. po chwili Thomas odpowiedział
- Dobra, spróbujmy, ale tylko coś sknoć ! - wciąż był zły
- Stary, uspokój się ! przecież wiesz że próbuję pomóc - powiedziałaś spokojniej. Szliście przez długi czas nie mówiąc Sobie, ani słowa. Tę błogą ciszę przerwał wam mechaniczny wrzask bóldożercy. Thomas odruchowo jedną ręką wyciągnął włócznię, a drugą zagrodził Ci drogę, jednocześnie odsunął Cię za Siebie.
- Nadia, odsuń się i uciekaj ! - krzyknął Thomas - nie chcę, aby coś ci się stało - dodał z troską
- Nie zostawię Cię, już powiedziałam, albo uciekamy razem, albo zostajemy i walczymy razem ! - powiedziałaś patrząc mu w oczy.
- Jesteś bardzo uparta, ale kazanie wygłoszę Ci później - powiedział
- Thomas uważaj ! - po tych słowach ponownie ruszyliście do biegu. Biegliście już dosyć długo gdy nagle przewróciłaś się, a bóldożerca był już blisko, dokładnie w tym momencie Thomas rzucił Ci na pomoc, i zasłonił Cię swoim ciałem. Była to najgorsza rzecz jaką w życiu widziałaś. Pomogłaś wstać Thomas'owi i biegłaś tak szybko, aby Thomas nie zostawał w tyle. Jak byliście wystarczająco daleko schowaliście się za jedną ze ścian. Kiedy Thomas osunął się na ziemię, dysząc bardzo głośno z powodu przeszywającego go bólu, jedyne co mogłaś zrobić to zobaczenie jak to wygląda. Po krótkim czasie zastanawiania się zrobiłaś to - podwinęłaś mu koszulkę i to co tam zobaczyłaś było straszne, w jego klatce piersiowej była dziura, a od niej wychodziły czarne żyły...
Mam nadzieję że ta część wam się podobała ! Jeśli chcecie być na bieżąco dołączcie do obserwatorów, to wiele dla mnie znaczy !
Piątka ~Dreamerka
Blog o opowiadaniach śmiesznych, głupich, bądź kategorycznie sarkastycznych. Have fun 'n' ENJOY
czwartek, 31 marca 2016
środa, 30 marca 2016
Uwięziona w Labiryncie #3
Stałaś jeszcze chwilę przed wrotami i odprowadzałaś Winston'a wzrokiem, kiedy to podszedł do Ciebie Gally i powiedział dwa słowa.
- Przepraszam, Nadia
- Ale za co ? - zapytałaś zdezorientowana
- Za wczoraj.. za walkę i za Twoją twarz - mówił to udając smutek, lecz tak naprawdę chciałaś wybuchnąć śmiechem że taki twardziel jak on zaczyna przepraszać
- Um, jest okay - powiedziałaś oschle
- To ja już pójdę... ale i tak cię nie lubię greenie, Alby kazał mi cię przeprosić za twoją twarz - powiedział Gally, nie obyłoby się bez "komplementu". Chwilę po Gally'm podszedł do Ciebie Newt z pytającą miną
- Hej, co tak wcześnie wstałaś - zapytał
- Nie, jakoś tak się obudziłam - powiedziałaś już pełna energii
- Widziałem że masz nowe miejsce do spania - zapytał żartobliwie
- Nie, zasnęłam tam tylko dlatego że było z lekka wycieńczona po walce z Gally'm - wytłumaczyłaś - A Newt czy mógłbyś mnie oprowadzić po "obozie" - dodałaś po chwili
- Tja, jasne. Ale na początku jedna sprawa, to nie jest obóz, tylko strefa, mówię to tak dla wyjaśnienia - powiedział Newt
- Okey, dzięki - odpowiedziałaś. Newt pokazał Ci każde miejsce w strefie, a nawet las w którym to leżały groby martwych strefowiczów. Nie minęło wiele czasu aż wróciliście do punktu wyjścia, ponieważ strefa nie jest taka duża.
- Więc, to by było na tyle - powiedział Newt
- Okey, dzięki - posłałaś chłopakowi ciepły uśmiech
- A Nadia, czekaj jeszcze. Minho chciał cię widzieć, kojarzysz ten Azjata, czarne włosy... mówił że to ważne. A i radzę się nie spóźnić, bo to... Minho - powiedział Newt
- Ok, dzięki - powiedziałaś
Kiedy Newt odszedł na tyle daleko, że był tylko małą kropką na horyzoncie, zorientowałaś się że nie zapytałaś gdzie on jest, albo przynajmniej gdzie zazwyczaj jest. W głowie miałaś scenariusze tego jak spóźniasz się na spotkanie z Minho, ale jak pojawiał się jakiś mocno drastyczny - od razu wymazywałaś go z umysłu. W końcu przypomniałaś sobie, że dzisiaj rano widziałaś jak wbiegał do Labiryntu, więc postanowiłaś czekać pod wrotami, w rezultacie czego kilka minut później siedziałaś już opierając się o jedną ze ścian. Siedziałaś tak tam dobre parę godzin, robiło się coraz później. Spadł deszcz, ale ty wciąż tam siedziałaś i patrzyłaś na innych streferów, patrzących na wrota. Nadszedł ten czas że powinni wracać, ale wciąż ich nie widziałaś - zaczynałaś się martwić. W głowie wciąż krążyły Ci słowa DRESZCZ jest dobry, i Thomas który rzekomo Cię zna, ale teraz przestałaś Sobie tym zaprzątać głowę, i myślałaś o Minho i o tym że przez długi czas nie wracają, a powinni. Nadszedł ten czas że wszyscy streferzy stali obok Ciebie przed Labiryntem - Ni Thomas ni Minho nie wyłaniali się za ściany, niestety... Nadeszła ta chwila - wrota zaczęły się zamykać, a ich nadal nie było w strefie - martwiłaś się jeszcze bardziej, tak samo martwił się Newt i Chuck, ponieważ Minho i Thomas byli ich najlepszymi przyjaciółmi. Jednak ty czułaś więź z Thomasem i uczucie że on jeszcze żyje, jeszcze... przez cały czas myślałaś o Thomas'ie - był jedyną osobą która prawdopodobnie przeżyła to samo co ty, nie bez powodu słyszycie słowa DRESZCZ jest dobry, które jednak wciąż wywoływały w Tobie negatywne emocje. Myślałaś żeby teraz Thomas wyłonił się z Minho za ściany. Wtedy usłyszałaś w głowie uda nam się ,uwierz w nas..., nie wiedziałaś o co chodzi, ale byłaś wystraszona, myślałaś że to przez to że tak się martwisz, ale potem znowu usłyszałaś Uwierz w nas.... W tym momencie wrota zaczęły się zamykać, i nagle zobaczyłaś Thomas'a który wlecze za sobą Minho, wiedziałaś że nie zdążą , ale i tak krzyczałaś żeby się pospieszył, chciałaś wierzyć żeby im się udało, ale jednak szczerze w to wątpiłaś. Jednak byłaś ciekawa co jest w Labiryncie i czemu Minho musi być wleczony - co mu się stało. Teraz słyszysz głos Newt'a mówiący
- Nie uda im się - powiedział smutny i zawiedziony jednocześnie - Nikt nie wytrwał nocy w Labiryncie, oprócz Thomas'a, ale wątpię, aby ktokolwiek inny tego dokonał - Newt miał łzy w oczach - Minho to jego najlepszy przyjaciel, podobnie jak Thomas.
Teraz doskonale wiedziałaś co robić, ciekawość wzięła górę i stało się - wbiegłaś w ostatniej chwili do Labiryntu, żeby pomóc Thomas'owi. Gally próbował Cię złapać za rękę i odciągnąć, ale byłaś na tyle silna że wydostałaś się z krępującego uścisku. Wylądowałaś na podłodze tuż przed Thomas'em, a wrota zamknęły się za Tobą z hukiem.
- Czy ty jesteś głupia - zapytał Thomas z troską w głosie
- Nie, po prostu jak widzę że ktoś potrzebuje pomocy to mu pomagam, bez względu na ryzyko - powiedziałaś
- Nie, ty nie rozumiesz. Tu jest naprawdę niebezpiecznie, a ja tym razem biorę nogi za pas, Tobie też to radzę, Nadia. - powiedział wciąż z troską w głosie
- Nie, ja zostaję. Okej jesteś tutaj te 3 dni dłużej, ale ja wiem swoje, a ty swoje - powiedziałaś dumnie. Chwilę jeszcze klnęłaś na Thomas'a za to że nie chce zostać, wciąż czułaś dziwną obecność drugiej osoby w swojej głowie, lecz musiałaś się ogarnąć, musiałaś się wykazać przed Thomas'em, pokazać że się myli, że umiałabym Sobie poradzić w chwili niebezpieczeństwa. Zrobiłaś jedno co przyszło ci na myśl już miałaś to powiedzieć, gdy nagle Thomas Ci przerwał
- Widzisz te liany - zapytał nie czekając na odpowiedź - zawiążmy je wokół jego klatki piersiowej i wciągnijmy go na samą górę, tam bóldożercy go nie dopadną, mam nadzieję - powiedział Thomas
Czy on mi siedzi w głowie !? przecież pomyślałam dokładnie o tym samym, ale musiałaś to sprawdzić, musiałaś sprawdzić czy on ci siedzi w głowie. Pomyślałaś że uciekniesz dla swojego bezpieczeństwa i go zostawisz... Chwila prawdy
- Nadia, tylko pamiętaj nie możesz uciec, nawet dla swojego bezpieczeństwa - powiedział Thomas
- Okey, nie miałam zamiaru, tylko proszę Cię o jedno, wyjdź z mojej głowy - powiedziałaś lekko wystraszona. Thomas nie odpowiadał, jedyne co usłyszałaś, ale tylko w myślach to "to może nam się przydać, nie sądzisz ?". Teraz byłaś pewna że to Thomas, zakończyliście temat i wzięliście się do roboty, Thomas zauważył bóldożercę, który również go widział - bóldożerca ruszył do ataku. Starałaś się jak najlepiej związać Minho - bardzo nie chciałaś zawieść Newt'a ani Thomas'a, lecz szczególnie Newt'a. Thomas już krzyczał że bóldożerca jest blisko, że mamy uciekać, ale nie. Musiałaś zostać z Minho, musiałaś go tam zawiesić dla Newt'a dla Winston'a, dla wszystkich jego przyjaciół, lecz Thomas stchórzył - uciekł kiedy bóldożerca był blisko, Minho niestety jest dosyć ciężki, ale udało ci się go utrzymać własnym ciężarem, sama schowałaś się za bluszczem, za lianami na tyle nisko że bóldożerca cię nie widział, na szczęście. Kiedy się oddalił, szybko związałaś bluszcz i upewniłaś się że Minho nie spadnie. Tuż po tym wzięłaś nogi za pas i uciekałaś przez Labirynt zapamiętując drogę z powrotem, przypomniałaś Sobie o mocy dzięki której możesz porozumieć się z Thomas'em, więc zapytałaś
- Thomas,gdzie jesteś ? - zapytałaś w myślach
- cisza.. - nie otrzymałaś odpowiedzi, niestety nie czułaś też jego obecności w głowie - zaczęłaś się martwić, porządnie. Minęło około 15 minut, aż nagle usłyszałaś
- Nadia... !
Mam nadzieję że ta część wam się podobała, a końcówka zachęci do przeczytania natsępnej części
Piątka ~Dreamerka
- Przepraszam, Nadia
- Ale za co ? - zapytałaś zdezorientowana
- Za wczoraj.. za walkę i za Twoją twarz - mówił to udając smutek, lecz tak naprawdę chciałaś wybuchnąć śmiechem że taki twardziel jak on zaczyna przepraszać
- Um, jest okay - powiedziałaś oschle
- To ja już pójdę... ale i tak cię nie lubię greenie, Alby kazał mi cię przeprosić za twoją twarz - powiedział Gally, nie obyłoby się bez "komplementu". Chwilę po Gally'm podszedł do Ciebie Newt z pytającą miną
- Hej, co tak wcześnie wstałaś - zapytał
- Nie, jakoś tak się obudziłam - powiedziałaś już pełna energii
- Widziałem że masz nowe miejsce do spania - zapytał żartobliwie
- Nie, zasnęłam tam tylko dlatego że było z lekka wycieńczona po walce z Gally'm - wytłumaczyłaś - A Newt czy mógłbyś mnie oprowadzić po "obozie" - dodałaś po chwili
- Tja, jasne. Ale na początku jedna sprawa, to nie jest obóz, tylko strefa, mówię to tak dla wyjaśnienia - powiedział Newt
- Okey, dzięki - odpowiedziałaś. Newt pokazał Ci każde miejsce w strefie, a nawet las w którym to leżały groby martwych strefowiczów. Nie minęło wiele czasu aż wróciliście do punktu wyjścia, ponieważ strefa nie jest taka duża.
- Więc, to by było na tyle - powiedział Newt
- Okey, dzięki - posłałaś chłopakowi ciepły uśmiech
- A Nadia, czekaj jeszcze. Minho chciał cię widzieć, kojarzysz ten Azjata, czarne włosy... mówił że to ważne. A i radzę się nie spóźnić, bo to... Minho - powiedział Newt
- Ok, dzięki - powiedziałaś
Kiedy Newt odszedł na tyle daleko, że był tylko małą kropką na horyzoncie, zorientowałaś się że nie zapytałaś gdzie on jest, albo przynajmniej gdzie zazwyczaj jest. W głowie miałaś scenariusze tego jak spóźniasz się na spotkanie z Minho, ale jak pojawiał się jakiś mocno drastyczny - od razu wymazywałaś go z umysłu. W końcu przypomniałaś sobie, że dzisiaj rano widziałaś jak wbiegał do Labiryntu, więc postanowiłaś czekać pod wrotami, w rezultacie czego kilka minut później siedziałaś już opierając się o jedną ze ścian. Siedziałaś tak tam dobre parę godzin, robiło się coraz później. Spadł deszcz, ale ty wciąż tam siedziałaś i patrzyłaś na innych streferów, patrzących na wrota. Nadszedł ten czas że powinni wracać, ale wciąż ich nie widziałaś - zaczynałaś się martwić. W głowie wciąż krążyły Ci słowa DRESZCZ jest dobry, i Thomas który rzekomo Cię zna, ale teraz przestałaś Sobie tym zaprzątać głowę, i myślałaś o Minho i o tym że przez długi czas nie wracają, a powinni. Nadszedł ten czas że wszyscy streferzy stali obok Ciebie przed Labiryntem - Ni Thomas ni Minho nie wyłaniali się za ściany, niestety... Nadeszła ta chwila - wrota zaczęły się zamykać, a ich nadal nie było w strefie - martwiłaś się jeszcze bardziej, tak samo martwił się Newt i Chuck, ponieważ Minho i Thomas byli ich najlepszymi przyjaciółmi. Jednak ty czułaś więź z Thomasem i uczucie że on jeszcze żyje, jeszcze... przez cały czas myślałaś o Thomas'ie - był jedyną osobą która prawdopodobnie przeżyła to samo co ty, nie bez powodu słyszycie słowa DRESZCZ jest dobry, które jednak wciąż wywoływały w Tobie negatywne emocje. Myślałaś żeby teraz Thomas wyłonił się z Minho za ściany. Wtedy usłyszałaś w głowie uda nam się ,uwierz w nas..., nie wiedziałaś o co chodzi, ale byłaś wystraszona, myślałaś że to przez to że tak się martwisz, ale potem znowu usłyszałaś Uwierz w nas.... W tym momencie wrota zaczęły się zamykać, i nagle zobaczyłaś Thomas'a który wlecze za sobą Minho, wiedziałaś że nie zdążą , ale i tak krzyczałaś żeby się pospieszył, chciałaś wierzyć żeby im się udało, ale jednak szczerze w to wątpiłaś. Jednak byłaś ciekawa co jest w Labiryncie i czemu Minho musi być wleczony - co mu się stało. Teraz słyszysz głos Newt'a mówiący
- Nie uda im się - powiedział smutny i zawiedziony jednocześnie - Nikt nie wytrwał nocy w Labiryncie, oprócz Thomas'a, ale wątpię, aby ktokolwiek inny tego dokonał - Newt miał łzy w oczach - Minho to jego najlepszy przyjaciel, podobnie jak Thomas.
Teraz doskonale wiedziałaś co robić, ciekawość wzięła górę i stało się - wbiegłaś w ostatniej chwili do Labiryntu, żeby pomóc Thomas'owi. Gally próbował Cię złapać za rękę i odciągnąć, ale byłaś na tyle silna że wydostałaś się z krępującego uścisku. Wylądowałaś na podłodze tuż przed Thomas'em, a wrota zamknęły się za Tobą z hukiem.
- Czy ty jesteś głupia - zapytał Thomas z troską w głosie
- Nie, po prostu jak widzę że ktoś potrzebuje pomocy to mu pomagam, bez względu na ryzyko - powiedziałaś
- Nie, ty nie rozumiesz. Tu jest naprawdę niebezpiecznie, a ja tym razem biorę nogi za pas, Tobie też to radzę, Nadia. - powiedział wciąż z troską w głosie
- Nie, ja zostaję. Okej jesteś tutaj te 3 dni dłużej, ale ja wiem swoje, a ty swoje - powiedziałaś dumnie. Chwilę jeszcze klnęłaś na Thomas'a za to że nie chce zostać, wciąż czułaś dziwną obecność drugiej osoby w swojej głowie, lecz musiałaś się ogarnąć, musiałaś się wykazać przed Thomas'em, pokazać że się myli, że umiałabym Sobie poradzić w chwili niebezpieczeństwa. Zrobiłaś jedno co przyszło ci na myśl już miałaś to powiedzieć, gdy nagle Thomas Ci przerwał
- Widzisz te liany - zapytał nie czekając na odpowiedź - zawiążmy je wokół jego klatki piersiowej i wciągnijmy go na samą górę, tam bóldożercy go nie dopadną, mam nadzieję - powiedział Thomas
Czy on mi siedzi w głowie !? przecież pomyślałam dokładnie o tym samym, ale musiałaś to sprawdzić, musiałaś sprawdzić czy on ci siedzi w głowie. Pomyślałaś że uciekniesz dla swojego bezpieczeństwa i go zostawisz... Chwila prawdy
- Nadia, tylko pamiętaj nie możesz uciec, nawet dla swojego bezpieczeństwa - powiedział Thomas
- Okey, nie miałam zamiaru, tylko proszę Cię o jedno, wyjdź z mojej głowy - powiedziałaś lekko wystraszona. Thomas nie odpowiadał, jedyne co usłyszałaś, ale tylko w myślach to "to może nam się przydać, nie sądzisz ?". Teraz byłaś pewna że to Thomas, zakończyliście temat i wzięliście się do roboty, Thomas zauważył bóldożercę, który również go widział - bóldożerca ruszył do ataku. Starałaś się jak najlepiej związać Minho - bardzo nie chciałaś zawieść Newt'a ani Thomas'a, lecz szczególnie Newt'a. Thomas już krzyczał że bóldożerca jest blisko, że mamy uciekać, ale nie. Musiałaś zostać z Minho, musiałaś go tam zawiesić dla Newt'a dla Winston'a, dla wszystkich jego przyjaciół, lecz Thomas stchórzył - uciekł kiedy bóldożerca był blisko, Minho niestety jest dosyć ciężki, ale udało ci się go utrzymać własnym ciężarem, sama schowałaś się za bluszczem, za lianami na tyle nisko że bóldożerca cię nie widział, na szczęście. Kiedy się oddalił, szybko związałaś bluszcz i upewniłaś się że Minho nie spadnie. Tuż po tym wzięłaś nogi za pas i uciekałaś przez Labirynt zapamiętując drogę z powrotem, przypomniałaś Sobie o mocy dzięki której możesz porozumieć się z Thomas'em, więc zapytałaś
- Thomas,gdzie jesteś ? - zapytałaś w myślach
- cisza.. - nie otrzymałaś odpowiedzi, niestety nie czułaś też jego obecności w głowie - zaczęłaś się martwić, porządnie. Minęło około 15 minut, aż nagle usłyszałaś
- Nadia... !
Mam nadzieję że ta część wam się podobała, a końcówka zachęci do przeczytania natsępnej części
Piątka ~Dreamerka
wtorek, 29 marca 2016
Uwięziona w Labiryncie #1
Obudziłam się w "pudle" które pędziło z ogromną prędkością do góry. Myślałam że zaraz zderzę się z górą i umrę, ale nagle pudło wyhamowało, i żelazne kraty służące za drzwi, otworzyły się. Po chwili uderzyło we mnie oślepiające światło, a po kilku sekundach ujrzałam około 40 chłopców stojących i gapiących się na mnie, jakby w życiu nie widzieli dziewczyny. Po dosłownie sekundzie wysoki blondyn o brązowych oczach, wskoczył do pudła i pomógł mi wyjść. Pierwsze co zobaczyłam to było to że jestem otoczona murami, które miały możliwie 8-10 metrów wysokości ! Słyszałam kilka chłopaków gadających za moimi plecami, ale nie dało się ich zrozumieć. W końcu ten sam chłopak podszedł do mnie i teatralnym głosem powiedział
- Jestem Newt. A jak zwie się szanowna pani ? - zapytał
- Ja.. ja.. nie wiem... nie pamiętam.. czemu ? - byłaś z lekka przerażona tym że nie znałaś swojego imienia
- Hej, wylaksuj przypomnisz sobie, przyrzekam. A co do pytania ''czemu'' ? to my sami nie wiemy, sami nie pamiętamy niczego oprócz imion. Tylko to nam zostawili.. - powiedział już normalnym głosem Newt
- Kto ? - zapytałaś
- Stwórcy. Obserwują nas w każdej wolnej chwili. - odpowiedział spokojnie Newt - To oni nas tu zamknęli - dodał po chwili
- Dzięki, Newt - odpowiedziałaś ciepło
- Do usług - powiedział
Minęło kilka minut zanim ogarnęłaś co się właśnie wydarzyło. Ale po układałaś Sobie wszystko w głowie i zakumałaś że jesteś prawdopodobnie uwięziona między ogromnymi murami, i jesteś tu jedyną dziewczyną - jednym słowem super. Chwile potem przeszłaś się wzdłuż murów i Twoją uwagę przykuł jeden szczegół - w każdym murze są wrota, które gdzieś prowadzą. Przy jednych z nich zatrzymałaś się i podeszłaś o trzy kroki bliżej, aby zobaczyć co tam się kryje, i właśnie w tym momencie, podbiegł do Ciebie któryś z chłopaków i odepchnął cię tak mocno że czułaś że lecisz przez chwilę, podczas tego czynu krzyknął na tyle głośno że prawdopodobnie cały "obóz" słyszał jego krzyk na ciebie
- Ej, ty świerza. Spadaj stąd - chłopak miał krótkie brązowe włosy, kwadratową szczękę i krzywy nos. W tym momencie szybko otrzepałaś się i wstałaś - musiałaś grać twardą, pośród tylu facetów.
- Stary, co ty robisz, chciałam tylko zobaczysz - krzyknęłaś mu w twarz
- Ratuje Ci życie, nie musisz dziękować - odpowiedział z pogardą
W tym czasie wszyscy chłopcy stali już przy was i przyglądali się kłótni (bardzo pomocni). Po chwili podszedł do Ciebie ciemnoskóry mężczyzna i powiedział,
- On ma racje, on właśnie uratował Ci życie - powiedział Ci mężczyzna - Jestem Alby - dodał po chwili
- Ratuje ? przed czym ? - zapytałaś z lekka oburzona
- Przed labiryntem - powiedział nieśmiało - on jest niebezpieczny - dodał, ale powiedział już to dosyć agresywnie
- Co tam jest takiego że musicie mnie chronić - zapytałaś zniecierpliwiona
- Nic, tam jest po prostu niebezpiecznie - powiedział wyraźnie zniesmaczony Twoim zachowaniem Alby
- Ah, czyli od teraz jak coś jest niebezpieczne to nie może zostać nikomu powiedziane, aby ewentualnie mógł się na "to" przygotować - powiedziałaś sarkastycznie
O mamy drugiego Minho - krzyknął ktoś w tłumie, a kilka innych głosów go potwierdziło.
- Bóldożercy. W labiryncie są potwory, które wielu z nas zabiło, dlatego chronimy nowych - powiedział wyraźnie spokojniej Alby, a jak nic nie odpowiadałaś, wszyscy się rozeszli, został tylko Newt, którego Alby poprosił o oprowadzenie cię.
- Masz niezły tupet, świerza. Lubię cię, niezła z Ciebie buntowniczka - powiedział Newt - dogadałaś Gally'iemu i to nieźle - dodał, a uśmiech zagościł na jego twarzy
- Tja, dzięki. - powiedziałaś - A wiesz może kto to Minho ? - zapytałaś po chwili
- Minho ? Tak, wiem który to - to mój najlepszy przyjaciel, znam go od dwóch lat, przybyłem miesiąc po nim. Jest opiekunem zwaidowców - ludzi badających Labirynt - powiedział wciąż z uśmiechem na ustach
- Więc wysyłają tu ludzi co miesiąc - zapytałaś Newt'a
- Tjaa, i właśnie tu pojawia się problem... - powiedział Newt, a z jego twarzy gwałtownie zniknął uśmiech - bo ty przyjechałaś 4 dni, po Thomasie - dodał z poważną miną
- Newt - powiedziałaś równie poważna - mogę Ci ufać - zapytałaś
- Tak - powiedział
Minęła chwila i wyciągnęłaś z kieszeni karteczkę, której tekst brzmiał
Ona jest ostatnia !
Kiedy Newt ją przeczytał spojrzał na Ciebie, a potem znowu na karteczkę. Kiedy ogarnął co się dzieje, powiedział "Sorry, muszę iść" i obiegł, w stronę szałasów zostawiając Cię samą. Lecz nie minęło sporo czasu, a już byłaś kilkadziesiąt metrów od Labiryntu, teraz wybiegło z niego dwóch chłopaków, Wysoki azjata z czarnymi włosami (którym zapewne jest Minho), i chłopak z brązowymi włosami który prawdopodobnie jest Europejczykiem. Kiedy coś Sobie omówili, azjata odbiegł w stronę lasu, a europejczyk, zaczął podchodzić do Ciebie. I właśnie w tym momencie przypomniałaś Sobie swoje imię - Nadia, podobało Ci się ono, ale szału nima. Kiedy oprzytomniałaś chłopak stał już przed Tobą i machał Ci dłonią przed twarzą, kiedy to ogarnęłaś, odskoczyłaś do tyłu.
- Ejj, nie bój się - powiedział chłopak
- Jak się nazywasz i czemu do mnie podeszłesz ?! - zapytałaś bez strachu w głosie
- Ja jestem Thomas, a podeszłem do Ciebie, boo... Już cię gdzieś widziałem, a mianowicie w snach. Byliśmy w laboratoriach i cały czas powtarzały się jedne słowa...
- Dreszcz jest dobry - dokończyłaś
- Czyli znasz mnie ? - zapytał
- Ciebie nie, ale te słowa krążą po mojej głowie od czasu wybudzenia - odpowiedziałaś Thomas'owi
Ogay. Koniec tematu nie będziemy tego ciągnąć, dzisiaj.. Robi się późno wracajmy do reszty - powiedział i wziął cię pod ramię - a jak ty się nazywasz - dodał
- Nadia - powiedziałaś sennie
- Jestem Newt. A jak zwie się szanowna pani ? - zapytał
- Ja.. ja.. nie wiem... nie pamiętam.. czemu ? - byłaś z lekka przerażona tym że nie znałaś swojego imienia
- Hej, wylaksuj przypomnisz sobie, przyrzekam. A co do pytania ''czemu'' ? to my sami nie wiemy, sami nie pamiętamy niczego oprócz imion. Tylko to nam zostawili.. - powiedział już normalnym głosem Newt
- Kto ? - zapytałaś
- Stwórcy. Obserwują nas w każdej wolnej chwili. - odpowiedział spokojnie Newt - To oni nas tu zamknęli - dodał po chwili
- Dzięki, Newt - odpowiedziałaś ciepło
- Do usług - powiedział
Minęło kilka minut zanim ogarnęłaś co się właśnie wydarzyło. Ale po układałaś Sobie wszystko w głowie i zakumałaś że jesteś prawdopodobnie uwięziona między ogromnymi murami, i jesteś tu jedyną dziewczyną - jednym słowem super. Chwile potem przeszłaś się wzdłuż murów i Twoją uwagę przykuł jeden szczegół - w każdym murze są wrota, które gdzieś prowadzą. Przy jednych z nich zatrzymałaś się i podeszłaś o trzy kroki bliżej, aby zobaczyć co tam się kryje, i właśnie w tym momencie, podbiegł do Ciebie któryś z chłopaków i odepchnął cię tak mocno że czułaś że lecisz przez chwilę, podczas tego czynu krzyknął na tyle głośno że prawdopodobnie cały "obóz" słyszał jego krzyk na ciebie
- Ej, ty świerza. Spadaj stąd - chłopak miał krótkie brązowe włosy, kwadratową szczękę i krzywy nos. W tym momencie szybko otrzepałaś się i wstałaś - musiałaś grać twardą, pośród tylu facetów.
- Stary, co ty robisz, chciałam tylko zobaczysz - krzyknęłaś mu w twarz
- Ratuje Ci życie, nie musisz dziękować - odpowiedział z pogardą
W tym czasie wszyscy chłopcy stali już przy was i przyglądali się kłótni (bardzo pomocni). Po chwili podszedł do Ciebie ciemnoskóry mężczyzna i powiedział,
- On ma racje, on właśnie uratował Ci życie - powiedział Ci mężczyzna - Jestem Alby - dodał po chwili
- Ratuje ? przed czym ? - zapytałaś z lekka oburzona
- Przed labiryntem - powiedział nieśmiało - on jest niebezpieczny - dodał, ale powiedział już to dosyć agresywnie
- Co tam jest takiego że musicie mnie chronić - zapytałaś zniecierpliwiona
- Nic, tam jest po prostu niebezpiecznie - powiedział wyraźnie zniesmaczony Twoim zachowaniem Alby
- Ah, czyli od teraz jak coś jest niebezpieczne to nie może zostać nikomu powiedziane, aby ewentualnie mógł się na "to" przygotować - powiedziałaś sarkastycznie
O mamy drugiego Minho - krzyknął ktoś w tłumie, a kilka innych głosów go potwierdziło.
- Bóldożercy. W labiryncie są potwory, które wielu z nas zabiło, dlatego chronimy nowych - powiedział wyraźnie spokojniej Alby, a jak nic nie odpowiadałaś, wszyscy się rozeszli, został tylko Newt, którego Alby poprosił o oprowadzenie cię.
- Masz niezły tupet, świerza. Lubię cię, niezła z Ciebie buntowniczka - powiedział Newt - dogadałaś Gally'iemu i to nieźle - dodał, a uśmiech zagościł na jego twarzy
- Tja, dzięki. - powiedziałaś - A wiesz może kto to Minho ? - zapytałaś po chwili
- Minho ? Tak, wiem który to - to mój najlepszy przyjaciel, znam go od dwóch lat, przybyłem miesiąc po nim. Jest opiekunem zwaidowców - ludzi badających Labirynt - powiedział wciąż z uśmiechem na ustach
- Więc wysyłają tu ludzi co miesiąc - zapytałaś Newt'a
- Tjaa, i właśnie tu pojawia się problem... - powiedział Newt, a z jego twarzy gwałtownie zniknął uśmiech - bo ty przyjechałaś 4 dni, po Thomasie - dodał z poważną miną
- Newt - powiedziałaś równie poważna - mogę Ci ufać - zapytałaś
- Tak - powiedział
Minęła chwila i wyciągnęłaś z kieszeni karteczkę, której tekst brzmiał
Ona jest ostatnia !
Kiedy Newt ją przeczytał spojrzał na Ciebie, a potem znowu na karteczkę. Kiedy ogarnął co się dzieje, powiedział "Sorry, muszę iść" i obiegł, w stronę szałasów zostawiając Cię samą. Lecz nie minęło sporo czasu, a już byłaś kilkadziesiąt metrów od Labiryntu, teraz wybiegło z niego dwóch chłopaków, Wysoki azjata z czarnymi włosami (którym zapewne jest Minho), i chłopak z brązowymi włosami który prawdopodobnie jest Europejczykiem. Kiedy coś Sobie omówili, azjata odbiegł w stronę lasu, a europejczyk, zaczął podchodzić do Ciebie. I właśnie w tym momencie przypomniałaś Sobie swoje imię - Nadia, podobało Ci się ono, ale szału nima. Kiedy oprzytomniałaś chłopak stał już przed Tobą i machał Ci dłonią przed twarzą, kiedy to ogarnęłaś, odskoczyłaś do tyłu.
- Ejj, nie bój się - powiedział chłopak
- Jak się nazywasz i czemu do mnie podeszłesz ?! - zapytałaś bez strachu w głosie
- Ja jestem Thomas, a podeszłem do Ciebie, boo... Już cię gdzieś widziałem, a mianowicie w snach. Byliśmy w laboratoriach i cały czas powtarzały się jedne słowa...
- Dreszcz jest dobry - dokończyłaś
- Czyli znasz mnie ? - zapytał
- Ciebie nie, ale te słowa krążą po mojej głowie od czasu wybudzenia - odpowiedziałaś Thomas'owi
Ogay. Koniec tematu nie będziemy tego ciągnąć, dzisiaj.. Robi się późno wracajmy do reszty - powiedział i wziął cię pod ramię - a jak ty się nazywasz - dodał
- Nadia - powiedziałaś sennie
Mam nadzieję że was aż tak bardzo nie zanudziłam, a wręcz że wam się to podobało ! Napiszcie w komentarzach co o tym sądzicie !
Piątka ~ Dreamerka ♥
Uwięziona w Labiryncie #2
Po chwili ty i Thomas doszliście do reszty, gdzie odbywały się różne walki na bitym piachu, czy też było ognisko. Thomas wziął swoją rękę z powrotem i odszedł do Minho. Ty sama stałaś i patrzyłaś jak dwóch chłopców biło się w kręgu otoczonym grubym sznurem. Jeden z chłopaków to był Twój "wybawca" - Gally, drugiego nie znałaś, jak większości chłopców. Kojarzyłaś tylko Alby'iego, Newt'a, Minho i Thomas'a, czyli nie wielką grupę. Minęło parę minut, a walka zakończyła się zwycięstwem Gally'iego. Chłopacy wiwatowali i krzyczeli, było naprawdę bardzo głośno, po chwili Gally wywołał Cię spośród tłumu.
- Świerza, dawaj. Dam Ci fory...! - krzyknął pobudzony Gally
- Okej - powiedziałaś wciąż zaspana
Na szczęście chwilę później pobudziłaś się, ponieważ Gally próbował szarżować w Twoją stronę, szybko uniknęłaś ataku przeciwnika po czym oboje staliście już na przeciwko Siebie, na początku wygrywałaś - dałaś Gally'iemu kilka ataków z boku i w twarz, lecz nie spodziewałaś się że Gally ma AŻ tak silne nogi - podciął Cię, a ty mocno zaryłaś w ziemię, kiedy wstałaś wszyscy wiwatowali z niewiadomych Tobie przyczyn, chwilę później zorientowałaś się że krwawi Ci z nosa - nie za bardzo się tym przejmowałaś, chciałaś mieć coś w stylu "trybu mordercy", bardzo chciałaś pokonać Gally'iego jednak szanse były nikłe. On duży, napakowany chłopak, a ty - mała, delikatna dziewczynka, która jak zacytuję Gally'iego "nie umie się bronić", jeszcze bardziej chciałaś dać mu po prostu w twarz.
- I co ślamajdo, masz dosyć - zapytał Gally który powoli traci siły
- A, wiesz że nie - nie dawałaś po Sobie poznać jaka jesteś wykończona
Walka trwała jeszcze około 3 minut, gdy nagle Gally nie wytrzymał i rzucił się na Ciebie. Gdy już leżałaś na ziemi Gally zaczął okładać Cię pięściami po twarzy, dałaś mu szybkiego kopniaka w jaja. Kiedy Gally się skręcał z bólu na ziemi, mogłaś bezpiecznie wstać, lecz to nie był koniec, Gally który teraz ewidentnie miał ochotę obedrzeć Cię ze skóry, wstał i próbował rzucić się na Ciebie, ale na szczęście uniknęłaś ataku przeciwnika i Gally runął na innych chłopców - został wypchnięty z kręgu - przegrał. W końcu usłyszałaś krzyk któregoś z chłopaków, że ta długa bitwa trwająca około 7 minut, zakończyła się zwycięstwem Nadii, kiedy usłyszałaś swoje imię poczułaś spokój, który przepłynął przez Ciebie, lecz nie trwał on długo, ponieważ iż był koniec bitwy Gally dał Ci ostatni raz pięścią w twarz, po czym odszedł, po kilku sekundach znów stałaś na ziemi, i nie za bardzo wiedziałaś co robić. Nagle mały chłopiec, na oko miał 13 lat podszedł do Ciebie i zabrał cię za ognisko. Na początku powiedział że ma na imię Chuck i że wyglądasz okropnie, ba ty nie tylko wyglądałaś okropnie, ty czułaś się okropnie - byłaś wymęczona, wycieńczona, ale gdzieś tam głęboko w sobie czułaś radość, że pokonałaś Gally'iego.
- Hej, Nadia - powiedział Newt, którego wcześniej nie zauważyłaś. Najpierw spojrzałaś na Newt'a, a potem na Chuck'a który skinieniem głowy dał Ci znak że możesz od niego iść i pogadać.
- Dziewczyno ! Czy ty wiesz jak ty wyglądasz ?! - zapytał Newt, którego głos świadczył że naprawdę wyglądasz jak po wojnie z kanibalami.
- Jest aż tak źle - zapytałaś z nadzieją w głosie
- Eea, tja jest AŻ tak źle - powiedział Newt którego głos brzmiał na tyle poważnie że dał Ci do zrozumienia że nie przeszedł pogadać o Twoim wyglądzie.
- Okey, co jest ? - zapytałaś Newt'a, a przy tym spoważniałaś
- Nic.. - powiedział niepewnie Newt
- Powiem jedno. Nie umiesz kłamać - powiedziałaś
- No dobra. Ta kartka. Co. To. Jest. - Newt był wyraźnie zaniepokojony Twoją reakcją
- Posłuchaj ja sama nie wiem, ale chyba napis "ona jest ostatnia" oznacza że jestem ostatnią osobą tu wysłaną, nie ? - powiedziałaś profesorskim głosem
- Możliwe, tylko że pudło nie wraca... czyli będziemy mieli nikłe szanse na przeżycie - głos Newt'a teraz był przerażony, ale jednak spokojny
- Przecież macie farmy, zwierzęta... - powiedziałaś z nadzieją że opinie Newt'a się zmienią. Ale Newt pokręcił głową na znak że raczej nie przeżyjecie długo. Chwile jeszcze tak siedzieliście, a Newt wstał zostawiając jedynie skrawek skóry, na przetarcie twarzy. Wróciłaś do Chuck'a który czekał na Ciebie cierpliwie, kiedy w końcu usiadłaś na obolałym tyłku, Chuck zapytał o co chodziło. Jedyne co mu powiedziałaś to " Nie martw się, jest Okey". Po czym Chuck wstał, i zostałaś sama. Na tyle długo myślałaś o walce, labiryncie, bóldożercach, że zasnęłaś. Kiedy się obudziłaś, wciąż leżałaś za ogniskiem oparta o belę drewna, ale zostałaś przykryta kocem, przez któregoś z chłopaków. Wstałaś, słońce jeszcze nie wzeszło, ale było już jasno, czyli zaraz wzejdzie. Złożyłaś koc, odłożyłaś na drewno, przetarłaś twarz. Można powiedzieć że nie przetarłaś, ale że zeskrobałaś resztę krwi z twarzy. Po minucie chyba wyglądałaś jak człowiek, oprócz tego że miałaś osmaloną i brudną twarz po wczorajszej bitwie z Gally'm. Postanowiłaś się przejść do najbliższych wrót, już z oddali widziałaś Minho i Thomas'a, którzy wbiegali do środka, widziałaś jeszcze jednego chłopaka, który odprowadzał ich wzrokiem. W końcu zebrałaś się na odwagę i podeszłaś do niego.
- Um, hej - powiedziałaś nieśmiało
- Ah, hej Nadia - powiedział wyraźnie szczęśliwy
- Mam pytanie. Czemu oni tak codziennie wbiegają do Labiryntu - zapytałaś
- Zazwyczaj wbiegają później, ale chłopaki znaleźli kolejnego martwego bólodercę. Więc chcą to zbadać. Ale zaufaj mi, oni wiedzą co robią - powiedział wciąż zadowolony. Chłopak zaczął się oddalać, kiedy zwołałaś za nim.
- Czekaj, jak masz na imię ? - zapytałaś chłopaka o brązowych oczach i ciemnych włosach
- Winston - powiedział krótko - opiekun rzeźników - powiedział przez ramię, po czym odszedł.
- Winston - powtórzyłaś w myślach - Winston...
Mam nadzieję że ten rozdział "Uwięzionej w Labiryncie" wam się spodobał
Piątka ~ Dreamerka ♥
- Świerza, dawaj. Dam Ci fory...! - krzyknął pobudzony Gally
- Okej - powiedziałaś wciąż zaspana
Na szczęście chwilę później pobudziłaś się, ponieważ Gally próbował szarżować w Twoją stronę, szybko uniknęłaś ataku przeciwnika po czym oboje staliście już na przeciwko Siebie, na początku wygrywałaś - dałaś Gally'iemu kilka ataków z boku i w twarz, lecz nie spodziewałaś się że Gally ma AŻ tak silne nogi - podciął Cię, a ty mocno zaryłaś w ziemię, kiedy wstałaś wszyscy wiwatowali z niewiadomych Tobie przyczyn, chwilę później zorientowałaś się że krwawi Ci z nosa - nie za bardzo się tym przejmowałaś, chciałaś mieć coś w stylu "trybu mordercy", bardzo chciałaś pokonać Gally'iego jednak szanse były nikłe. On duży, napakowany chłopak, a ty - mała, delikatna dziewczynka, która jak zacytuję Gally'iego "nie umie się bronić", jeszcze bardziej chciałaś dać mu po prostu w twarz.
- I co ślamajdo, masz dosyć - zapytał Gally który powoli traci siły
- A, wiesz że nie - nie dawałaś po Sobie poznać jaka jesteś wykończona
Walka trwała jeszcze około 3 minut, gdy nagle Gally nie wytrzymał i rzucił się na Ciebie. Gdy już leżałaś na ziemi Gally zaczął okładać Cię pięściami po twarzy, dałaś mu szybkiego kopniaka w jaja. Kiedy Gally się skręcał z bólu na ziemi, mogłaś bezpiecznie wstać, lecz to nie był koniec, Gally który teraz ewidentnie miał ochotę obedrzeć Cię ze skóry, wstał i próbował rzucić się na Ciebie, ale na szczęście uniknęłaś ataku przeciwnika i Gally runął na innych chłopców - został wypchnięty z kręgu - przegrał. W końcu usłyszałaś krzyk któregoś z chłopaków, że ta długa bitwa trwająca około 7 minut, zakończyła się zwycięstwem Nadii, kiedy usłyszałaś swoje imię poczułaś spokój, który przepłynął przez Ciebie, lecz nie trwał on długo, ponieważ iż był koniec bitwy Gally dał Ci ostatni raz pięścią w twarz, po czym odszedł, po kilku sekundach znów stałaś na ziemi, i nie za bardzo wiedziałaś co robić. Nagle mały chłopiec, na oko miał 13 lat podszedł do Ciebie i zabrał cię za ognisko. Na początku powiedział że ma na imię Chuck i że wyglądasz okropnie, ba ty nie tylko wyglądałaś okropnie, ty czułaś się okropnie - byłaś wymęczona, wycieńczona, ale gdzieś tam głęboko w sobie czułaś radość, że pokonałaś Gally'iego.
- Hej, Nadia - powiedział Newt, którego wcześniej nie zauważyłaś. Najpierw spojrzałaś na Newt'a, a potem na Chuck'a który skinieniem głowy dał Ci znak że możesz od niego iść i pogadać.
- Dziewczyno ! Czy ty wiesz jak ty wyglądasz ?! - zapytał Newt, którego głos świadczył że naprawdę wyglądasz jak po wojnie z kanibalami.
- Jest aż tak źle - zapytałaś z nadzieją w głosie
- Eea, tja jest AŻ tak źle - powiedział Newt którego głos brzmiał na tyle poważnie że dał Ci do zrozumienia że nie przeszedł pogadać o Twoim wyglądzie.
- Okey, co jest ? - zapytałaś Newt'a, a przy tym spoważniałaś
- Nic.. - powiedział niepewnie Newt
- Powiem jedno. Nie umiesz kłamać - powiedziałaś
- No dobra. Ta kartka. Co. To. Jest. - Newt był wyraźnie zaniepokojony Twoją reakcją
- Posłuchaj ja sama nie wiem, ale chyba napis "ona jest ostatnia" oznacza że jestem ostatnią osobą tu wysłaną, nie ? - powiedziałaś profesorskim głosem
- Możliwe, tylko że pudło nie wraca... czyli będziemy mieli nikłe szanse na przeżycie - głos Newt'a teraz był przerażony, ale jednak spokojny
- Przecież macie farmy, zwierzęta... - powiedziałaś z nadzieją że opinie Newt'a się zmienią. Ale Newt pokręcił głową na znak że raczej nie przeżyjecie długo. Chwile jeszcze tak siedzieliście, a Newt wstał zostawiając jedynie skrawek skóry, na przetarcie twarzy. Wróciłaś do Chuck'a który czekał na Ciebie cierpliwie, kiedy w końcu usiadłaś na obolałym tyłku, Chuck zapytał o co chodziło. Jedyne co mu powiedziałaś to " Nie martw się, jest Okey". Po czym Chuck wstał, i zostałaś sama. Na tyle długo myślałaś o walce, labiryncie, bóldożercach, że zasnęłaś. Kiedy się obudziłaś, wciąż leżałaś za ogniskiem oparta o belę drewna, ale zostałaś przykryta kocem, przez któregoś z chłopaków. Wstałaś, słońce jeszcze nie wzeszło, ale było już jasno, czyli zaraz wzejdzie. Złożyłaś koc, odłożyłaś na drewno, przetarłaś twarz. Można powiedzieć że nie przetarłaś, ale że zeskrobałaś resztę krwi z twarzy. Po minucie chyba wyglądałaś jak człowiek, oprócz tego że miałaś osmaloną i brudną twarz po wczorajszej bitwie z Gally'm. Postanowiłaś się przejść do najbliższych wrót, już z oddali widziałaś Minho i Thomas'a, którzy wbiegali do środka, widziałaś jeszcze jednego chłopaka, który odprowadzał ich wzrokiem. W końcu zebrałaś się na odwagę i podeszłaś do niego.
- Um, hej - powiedziałaś nieśmiało
- Ah, hej Nadia - powiedział wyraźnie szczęśliwy
- Mam pytanie. Czemu oni tak codziennie wbiegają do Labiryntu - zapytałaś
- Zazwyczaj wbiegają później, ale chłopaki znaleźli kolejnego martwego bólodercę. Więc chcą to zbadać. Ale zaufaj mi, oni wiedzą co robią - powiedział wciąż zadowolony. Chłopak zaczął się oddalać, kiedy zwołałaś za nim.
- Czekaj, jak masz na imię ? - zapytałaś chłopaka o brązowych oczach i ciemnych włosach
- Winston - powiedział krótko - opiekun rzeźników - powiedział przez ramię, po czym odszedł.
- Winston - powtórzyłaś w myślach - Winston...
Mam nadzieję że ten rozdział "Uwięzionej w Labiryncie" wam się spodobał
Piątka ~ Dreamerka ♥
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)